facebook instagram youtube

Obrady Kapituły Literackiej Nagrody Zakopanego

Kapituła Nagrody Literackiej Zakopanego pod przewodnictwem Anny Janko na posiedzeniu w dniu 11 sierpnia przygotowała swój werdykt. Jej członków w Urzędzie Miasta przywitała wiceburmistrz Agnieszka Nowak-Gąsienica. Nagroda za najlepszą książkę związaną z Zakopanem i Tatrami w tym roku przyznana zostanie już po raz drugi. Jej laureata poznamy  w niedzielę, 12 sierpnia, o godzinie 17.00 podczas uroczystej gali w Teatrze im. Stanisława Ignacego Witkiewicza.





Skład Kapituły:

  • Przewodnicząca Anna Janko - poetka, pisarka, felietonistka, krytyk literacki, Członek PEN Clubu i Stowarzyszenia Pisarzy Polskich,
  • Tomasz Łubieński – prozaik, dramaturg, eseista, tłumacz literatury pięknej, redaktor naczelny miesięcznika „Nowe Książki”,
  • Dr Agnieszka Jurczyńska Kłosok - doktor nauk humanistycznych, językoznawca, nauczycielka, przewodnik tatrzański,
  • Dr Paweł Skawiński – doktor nauk leśnych, były dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego, taternik, narciarz, przewodnik i ratownik górski,
  • Roman Wojciechowski - absolwent Uniwersytetu Gdańskiego, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Sopocie, współorganizator Festiwalu „Literacki Sopot”.

Zapraszamy do zapoznania się z recenzjami książek nominowanych do Nagrody Literackiej Zakopanego, autorstwa Grzegorza Nurka:

Lechosław Herz „Świsty i pomruki. Sceny tatrzańskie”, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2017

Diariusz tatrzański 

Na takie książki się czeka. Trafiają się raz na kilka lat. A gdy się już je przeczyta, nic nie jest tak, jak było wcześniej. Nagle otwierają się nam oczy i uszy, zaczynamy rozumieć to, czego wcześniej nie rozumieliśmy. Takie są „Świsty i pomruki. Sceny tatrzańskie” Lesława Herza. To eseje o pięknie i urodzie świata. Dziennik fascynata tatrzańskiej przyrody okraszany anegdotami i wspomnieniami. Napisany z prawdziwą literacką maestrią. Czternaście esejów po lekturze których natychmiast zapragniemy znaleźć się w Zakopanem i wyruszyć w Tatry z lornetkami, w poszukiwaniu pięknych krajobrazów i spotkań z kozicami, orłami, świstakami. Naprawdę „ubogi” i stratny w życiu jest ten, kto nigdy nie widział zabawy na śniegu młodych kozic. Lesław Herz jedno z takich magicznych spotkań opisał: „Na górnej krawędzi śnieżnego płata stały kozice. Małe wchodziły na ten śnieg i w zabawny sposób zjeżdżały po nim w dół, gdzie oczekiwała jedna z matek. Niektóre z koziczek zjeżdżały na czterech łapkach, inne siadały na zadzie i zjeżdżały, hamując przednimi nóżkami”. Jeśli kochacie Tatry, albo jeśli ich jeszcze nie znacie, ta książka jest dla Was. Wszystkich Was zachwyci. Jest jak klucz do bramy Tajemniczego Ogrodu.

Wojciech Gąsienica-Byrcyn „W Kasprowym mateczniku. Opowieść przyrodnicza”, ilustracje Bożena Gąsienica-Byrcyn, Wydawnictwo Tatrzańskiego Parku Narodowego, Zakopane 2018 

Ze znawstwem o niedźwiedziach

Któż lepiej może znać życie i zwyczaje tatrzańskich niedźwiedzi niż góral z dziada pradziada, doktor nauk leśnych, przewodnik tatrzański, ratownik TOPR i dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego Wojciech Gąsienica-Byrcyn? Nie ma chyba takiego drugiego na całym Podhalu. Opowieść przyrodniczą „W Kasprowym mateczniku” którą otrzymujemy wspaniale zilustrowała Bożena Gąsienica-Byrcyn. Uwaga – to nie jest książka tylko dla dzieci i młodzieży co może sugerować okładka i podręczny format. To lektura dla wszystkich, którym nieobce jest umiłowanie tatrzańskiej przyrody. 14 rozdziałów, 14 historii z życia wziętych. Wydaje się, że najbardziej odpowiednim określeniem dla tej książki byłby „reportaż z lasu”. Od pierwszych akapitów odczuwa się, że to opowieść prawdziwa, autentyczna, przeżyta, a nie wymyślona i wydumana przy biurku. Dodatkowym walorem jest słownik gwary góralskiej który zamyka książkę. Jedną, jedyną wadą jest to, że w mateczniku gościmy tak krótko, szybko przywiązujemy się do bohaterów opowieści: Bystrej, Cichej, Dzikusa, Siwego. Panie dyrektorze, żal się rozstawać z bohaterami, prosimy o więcej!


Mariusz Urbanek „Makuszyński. O jednym takim, któremu ukradziono słońce”, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2017

Biografia Makuszyńskiego

Tak powinno się pisać biografie; z odwagą i bez zbędnego lukru. To nie pierwsza biografia napisana przez Mariusza Urbanka. Wcześniej opisał życie Leopolda Tyrmanda („Zły Tyrmand”), Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego („Szwoleżer na Pegazie”), Stefana Kisielewskiego („Kisiel”), Jerzego Waldorffa („Ostatni baron Peerelu”), Władysława Broniewskiego („Miłość, wódka, polityka”), „Jana Brzechwy („Nie dla dzieci”) i Juliana Tuwima (Wylękniony bluźnierca”). Opisał też uczonych z lwowskiej szkoły matematycznej („Genialni”). Jaki obraz Kornela Makuszyńskiego w 65. rocznicę śmierci wyłania się z książki Urbanka? Z jednej strony autor poczytnych książek: „Awantury o Basię”, „Szatana z siódmej klasy”, „O dwóch takich, co ukradli księżyc”, książek o Koziołku Matołku, z drugiej strony w wyniku decyzji politycznych w okresie PRLu zepchnięty na margines, finansowo ledwie wiążący koniec z końcem. Człowiek z poczuciem humoru. Konserwatysta, sympatyk endecji. Nie doczekał politycznej odwilży 1956 roku i nie zobaczył wznowień swoich książek. Zmarł w Zakopanem 1953 roku, został pochowany na Pęksowym Brzyzku. Jego relacje z Zakopanem też nie zawsze układały się różowo. Z początku krytykował górali i zimową stolicę Polski, z czasem zakochał się w Zakopanem, przyjeżdżał tu coraz częściej, wreszcie zamieszkał w willi Opolanka, a nawet został obywatelem honorowym miasta. Na Podhalu pamięta się mu i to, że uzdolnionej młodzieży fundował narty w nagrodę. Mówił i pisał: „Wielu ludzi kocha Zakopane, lecz nikt go nie kocha szczerzej i wyżej niż ja”. Biografia Makuszyńskiego była potrzebna Zakopanemu. Pamięć o Makuszyńskim została przywrócona, co zapewne przełoży się na częstsze wizyty w Muzeum pisarza.

Mariusz Koperski „Po własnych śladach. Zakopiańska powieść kryminalna”, Astraia, Kraków 2017

Kryminał godny Zakopanego

W ostatnich latach nastąpił prawdziwy wysyp powieści kryminalnych których akcja osadzona jest w konkretnym mieście. I tak bohaterowie powieści Marka Krajewskiego poruszają się po Gdańsku, Wrocławiu czy Lwowie, bohaterowie powieści Katarzyny Bondy przemierzają Łódź czy Hajnówkę. Małżeństwo Kuźmińskich pisze o międzywojennym Krakowie. Swoich autorów ma Warszawa i Toruń. Tylko Zakopane jakby czekało na swojego autora, pisarza który powoła do życia mroczne postaci, który wymyśli intrygi godne tego wspaniałego miasta. I oto pojawił się – Mariusz Koperski. Urodził się co prawda w Piotrkowie Trybunalskim, ale od 25 lat mieszka w Zakopanem i Kościelisku. Pracuje tu nawet jako urzędnik samorządowy. Już od czasów Franza Kafki wiadomo, że oba zajęcia tj. pracę w urzędzie i pisanie powieści można pogodzić z sukcesem. „Po własnych śladach” to kontynuacja serii zapoczątkowanej książką „Śmierć samobójcy”. Pojawiają się tu i komendant Derebas, i inteligentny komisarz Karpiel… Proszę nie oczekiwać, że zdradzimy intrygę opisaną w kryminale, albo co gorsza kto zabił. Tego autorowi zrobić nie możemy. 
Nie mamy też pojęcia jakie zdanie o kryminałach pana Mariusza mają zakopiańscy policjanci, ale, być może i oni podczytują po godzinach i w wolnych chwilach jego powieści. Trzeba koniecznie zapytać.   

Maciej Pinkwart „Pleban spod Giewontu”, Wagant, Nowy Targ 2017

O pierwszym zakopiańskim proboszczu

Maciej Pinkwart, co warto zauważyć już po raz drugi znalazł się wśród autorów nominowanych do Nagrody Literackiej Zakopanego. W ubiegłym roku był nominowany za „Zakopane Henryka Sienkiewicza”, w tym roku za „Plebana spod Giewontu”. Maciej Pinkwart prędzej czy później nagrodę w Zakopanem otrzyma, mało kto w tym mieście napisał tyle interesujących książek o Podhalu oraz twórcach związanych z Zakopanem. Są wśród nich tak cenne pozycje jak „Wariat z Krupówek” (o Witkacym), wspomniane już „Zakopane Henryka Sienkiewicza” czy „Prasa zakopiańska 1891-1939”. Kilka lat temu dla jednego z wydawnictw napisał historię cmentarza na Pęksowym Brzyzku. Jeśli doliczyć do tego autorstwo kilkunastu przewodników, w tym kilku przewodników po Zakopanem – naprawdę trudno powiedzieć jak Maciej Pinkwart znajduje na to czas. „Pleban spod Giewontu” to ponad 500-stronicowa książka poświęcona pierwszemu zakopiańskiemu proboszczowi ks. Józefowi Stolarczykowi. Ksiądz Stolarczyk żył w latach 1816-1893, w 1848 roku został mianowany pierwszym zakopiańskim proboszczem. Jak łatwo obliczyć rozpoczął pracę w Zakopanem jako 32-latek. Cieszył się szacunkiem i poważaniem wśród górali. Jak napisał Maciej Pinkwart ks. Stolarczyk „stworzył w Zakopanem podstawy oświaty”, założył pierwszą szkołę. Rozpoczął budowę murowanego kościoła, współzakładał Towarzystwo Tatrzańskie. Z zamiłowania był też taternikiem. Książka Macieja Pinkwarta zbiera wszystkie dostępne dokumenty dotyczące słynnego proboszcza. 

Ogłoszenie Laureata nastąpi w niedzielę, 12 sierpnia 2018, o godzinie 17.00 w Teatrze im. Stanisława Ignacego Witkiewicza, ul. Chramcówki 15.

fot. Joanna Staszak

(APM/AKS)



NAGRODY
REKLAMA